Jak ten czas leci!

Tydzień 5. czyli wreszcie jest ciepło i wreszcie możemy być dłużej na dworze

Tydzień 6, czyli uff jak gorąco

Maluchy zostały po raz  drugi odrobaczone a także zaszczepione

Tydzień 7, czyli rozrabiamy na całego

Pod koniec tygodnia odwiedziła nas Magda Łęczycka  i przeprowadziła dzieciakom testy predyspozycji. A ja jestem pod wielkim wrażeniem działania Magdy która całą sobą wkręcała psiaki w zabawę.

Tydzień 8, czyli szeroki świat czeka.

To już czas kiedy plac zabaw staje się za ciasny a maluchy domagają się wycieczek i zwiedzania.

Bardzo dziękuję wszystkim którzy nas odwiedzali i pomagali w socjalizacji. Cieszę się z odwiedzin i poznania wszystkich opiekunów piesków. Szczególne podziękowania dla niezawodnej Karoliny – fotowetki i  hovociotek które użyczyły nam zdjęć – Kaś i Gosi

W trzeci tydzień na czterech łapach

Nogi obudziły się 10. dnia. Łapki znalazły się pod tułowiem i maluchy zaczęły przemierzać kojec niepewnymi kroczkami, lądując często na brzuszkach. Koło czwartku zamiast powiek pojawiła się szparka, w której coś błyskało, a z kojca od czasu do czasu słychać donośne szczekanie.

Rośniemy szybko. Duże chłopaki ważą już ponad półtora kilo. Jeżeli mama położy się na materacu, który jest w kojcu, umiemy wszyscy dobiec do baru mlecznego – czyli wgramolenie się 10 cm wyżej nie stanowi problemu.

Uszy powinny obudzić się jako ostatnie, zauważam jednak pewne poruszenie kiedy sypię Zazulce kulki do miski. Czyżby rosło nowe pokolenie żarłoków?

Małe paszcze otwierają się szeroko o zaczynają badać otaczający świat – rodzeństwo, kocyk czy matę przeznaczoną na miejsce toaletowe. Pierwsze zabawki już się suszą i czekają aby włączyć się do zabaw.

20160502_181834

W niedzielę Harley na francuskiej klubówce zakończył championa Francji. Wszystkie ogonki duże i małe zgodnie gratulują!

Czarna sielanka

Cisza, spokój. Przy barze (na razie) nikt nie rozrabia. Słychać mlaskanie i posapywanie. Rośniemy – jest nas 3 kilo więcej. Coraz sprawniej przemierzamy bezmiar kojca. Mamy za sobą nawet 2 spektakularne ucieczki

Czarny desant po jasnej stronie mocy

Zazulka skrzętnie ukrywała przygotowania do porodu. Humorek w normie, apetyt w (ogromnej) normie, codzienne susełki na pieńku ćwiczyłyśmy nawet w 64. dniu ciąży. Miałam cichutką i nieśmiałą nadzieję, że wytrzyma jeszcze 3 dni – to byłby wspaniały prezent na 9. urodziny Achai.

Dzień 65. Śniadanie pochłonięte, drugie też. I to okazało się wystarczająca dawką energii żeby wypchnąć pierwsze 4 czarne kluseczki na świat, ale żeby urodzić ostanie 2 potrzebna była zagryzka.

Zazulka rodziła parami – najpierw podpalana dziewczynkę i chłopca, potem dwóch ogromnych czarnych chłopaków i jeszcze 2 czarne panienki. Wszyscy  bardzo duzi (czarni panowie po 650 gramów, reszta po mniej więcej 550).

Maluchy od razu udały się do baru mlecznego, a młoda mama wprawiała się w zabiegach pielęgnacyjnych.

Cóż.. prezent  urodzinowy dla Achai trochę się nie udał. Po prostu Zazulka okazała się córeczką tatusia, bo 18. kwietnia 9 lat skończył Jawor Tu Pilnuje.

IMG_0615

5/9

Ciąża  człowieka trwa 9 miesięcy. Ciąża u psa też trwa 9, ale tygodni. W sobotę był ostatni dzień 5. tygodnia i byłyśmy na ostatnim obi treningu. W końcu trzeba jakoś zadbać o sportowy potencjał  maluchów. Za kilka fotek dziękujemy Paulinie

Kalendarz ciążowy suki mówi, że od 6 tygodnia rozpoczyna się bardzo intensywny wzrost maluchów. Zmieniłyśmy karmę na taka przeznaczoną dla suk w ciąży, karmiących i szczeniąt. Zulek dużo śpi, biega, spaceruje….i stale jest głodna

Jeszcze 4 tygodnie 🙂

Rozwój maluchów Zazulki i Harleya można śledzić na stronie słowackiego Klubu Rhodezjana w kalendarium naszej ciąży