Zazula, czyli tam i z powrotem

Kiedy siostra przychodzi w odwiedziny, zwykle nie zostaje zbyt długo…

Na wiosnę rośniemy szybko

Trzeba się zatrzymać, żeby zauważyć zmiany, które pojawiają się stopniowo. To, że dzieci urosły zauważamy, kiedy ubrania robią się nagle za małe. To, że szczeniaki rosną, można zauważyć po ilościach zjadanej karmy – jeszcze 2 tygodnie temu było to 50 gramów dla wszystkich, a teraz jest to 50 gramów na psiaka na jeden posiłek (jemy 4 razy dziennie).  Jeszcze 10 dni temu rozpłaszczały się lekko próbując zejść po pochylni wiodącej do ogródka, a teraz biegają tamtędy, trzymając w zębach pluszaka większego niż one same.

Poznajemy otoczenie – różne dźwięki, powierzchnie.  Zwiedzamy dom. Odwiedzają nas mali sąsiedzi.  Oswajamy domowe sprzęty hałasujące – mikser, suszarkę i odkurzacz (bo z pralką to mieszkamy już od urodzenia). Mądrzejemy.

W zabawach coraz więcej rywalizacji – gonitwy, zabawy w przeciąganie. Wzorem starszego rodzeństwa wiercipięty kopią podkop pod domem.  No, tak – jeszcze 2 i pół tygodnia i trzeba będzie wyruszyć w szeroki świat.

Na swojego człowieka czeka jeszcze jedna z trzech blondynek. Szuka ludzi z pomysłem na aktywne życie z bardzo potrzebującym działania z człowiekiem hovawartem.

Klikając ten link możesz obejrzeć film

To my – wiosenne wiercipięty!

To my – wiosenne wiercipięty. Metamorfoza się dokonała. Łapki na stałe znalazły się pod brzuszkami, głowy przestały ciążyć, oczy i uszy gotowe do poznawania świata.  Małe paszcze pełne są malutkich, ostrych ząbków, co niezbyt podoba się barowi (mlecznemu).

Do kojca powędrowały pierwsze zabawki, ale teraz najciekawsze jest rodzeństwo  – można spróbować jak smakuje siostra (albo brat), można zrobić sobie z nich tor przeszkód, a nawet potrenować zapasy. Oczywiście spanie i jedzenie nadal pozostaje głównym zajęciem maluchów, ale coraz śmielej będą poznawać świat – od 18 dnia pieski weszły w okres socjalizacji – będziemy się starać dobrze go wykorzystać

W czwartek cotygodniowa wizyta naszej domowej wetki. Panienki dały sobie skrócić pazurki (kawaler też). Wszystkie pieski zostały po raz pierwszy odrobaczone (bez widocznych rezultatów). A syropek był pyszny. A to czas na nowe smaki.

Od kilku dni z dużym zapałem maluszki jedzą rozmoczoną karmę. Weekend uczciliśmy próbując mielonej wołowiny – pychota. Planujemy dalsze kulinarne podróże.

klikając ten link obejrzysz film

 

Weekend z przygodami.

W sobotę wiercipiętki odwiedziło 3/7 rodzin, z którymi będą mieszkać, a do wszystkich przyjechały ciocia Hania z Satynowego Lasu i ciocia Asia od Fidela Banda Huncwotów. Maluchy w prezencie (pożyczonym) dostały słoneczko i mogą teraz ćwiczyć wygrzewanie się na słońcu. Ciocia Hania jest niesamowita – biegała z papierem toaletowym za udającymi się „za potrzebą”.

W niedzielę wyszliśmy po raz pierwszy na zewnątrz, na jedyny kawałek trawnika, na którym nie było już śniegu. Spacerek był króciutki, bo maluchom szybko zrobiło się zimno. Całe szczęście, że bar mleczny też wyszedł na spacer. Możliwość napicia się czegoś ciepłego to jest to!

Wieczorem trawnika wystaje już spod śniegu znacznie więcej. Mamy nadzieję, że następny weekend będziemy mogli spędzić już na placu zabaw.