Wiosennie

Zwiedzamy świat

Pieski biegają po całym naszym terenie i ciągle bawią się z nami w chowanego, kryjąc się między drzewami. Na szczęście nie potrafią cicho siedzieć i zdradza je warczenie, gdy urządzają bijatyki o kolejny ciekawy kij albo kawałek kory. Codziennie chodzimy na odkrywcze i coraz dłuższe spacerki. Czasem ćwiczymy przy tym chodzenie na smyczy. W lesie spotykamy rowerzystów i spacerowiczów. Chodzimy też na naszą najbliższą ruchliwą ulicę i mijające nas samochody, TIR-y i autobusy powoli przestają robić na pieskach wrażenie. Wszystkim dzielnie (i na własnych nogach) udało się przejść po zwalonych gałęziach przez płytki strumyk. W czasie wyprawy na szczepienie pieski same przeszły od samochodu do gabinetu i z entuzjazmem wpadły do środka. Czasami w wyprawach towarzyszy nam sąsiad – mały sznaucerek

Pomagamy w pracach terenowych.

W czasie przygotowań do pierwszego po zimie grilla pieski dzielnie pomagały w kopaniu rowka wokół ogniska. Zainteresowały się też ziemnymi pracami ogrodniczymi – uczestniczyły w kopaniu dołka do posadzenia borówek, a następnego dnia rozważały zmianę koncepcji i przesadzenie ich w inne miejsca. Całe szczęście ich zainteresowanie budzi tylko świeżo rozkopana ziemia i nie podejmują prób przesadzenia rosnących od dawna roślin.

Bawimy się

Wspólne mieszkanie 3 dwumiesięcznych szczeniaków i jednego podlotka (kundelka Piksa) ma tę zaletę, że pieski stale są zajęte, najczęściej zabawą w „ten kij (sznur, huba, albo cokolwiek), z którym uciekasz, powinien należeć do mnie!”. Nawet mamie Achai zdarza się przyłączyć do takiej zabawy. Maluchy wyglądają na nieco zdezorientowane, gdy ich mama ucieka z zabraną im zabawką, którą wcześniej w ogóle się nie interesowała. Ale gdy coś takiego próbuje zrobić Piksa, to nie ma zmiłuj:

Siostra, nie siostra, ale sznur jest mój!

Nic tak nie jednoczy, jak wspólny wróg (ciotka Pikselka)

Mądrzejemy

Pilnie ćwiczymy koncentrowanie uwagi i podstawowe komendy. Wszyscy wiedzą jak mają na imię. Odwiedziła nas pani Ania z Klubu High Fly żeby pokazać jak można pracować z takimi maluchami i pomóc w ćwiczeniach – w końcu 12 łap łatwiej opanować na 4 ręce. Pieski są już po 2. szczepieniu – myślimy o wyprawie do prawdziwego przedszkola.

Zagraj, Zazula i Zapałka ...siad!

Rośniemy

……………i to nie tylko wzwyż. Okazało się, że w ciągu tygodnia pomiędzy odrobaczeniem a szczepieniem Zulcia „urosła” 2kg i niezbędnym stało się zlikwidowanie towarzyskiego jedzenia po kolei z każdej miski bez kontroli ile kto je. I psie nieszczęście gotowe. Zagrajek nie może jeść, gdy nie ma nikogo do odpędzania od miski, Zapałcia nie może jeść zamknięta sama, a Zulcia zjada wszystko w ciągu 30 sekund i wie, że inni jeszcze jedzą. Życie towarzyskie jest bardzo ważne.

Reklamy