Przyjechali i pojechały

Wielkie mizianie

Weekend gości zainaugurowała Basia z Takineny. Przyjechała do nas z córeczkami i górą (a nawet namiotem) prezentów. Swoją wizytę na Forum Hovawarta relacjonuje tak

Z przyjemnością donoszę, że w towarzystwie moich córek wymiętoliłam dziś wszystkie szczeniaki. Każdy jest trochę inny, po 2 godzinach zaczęłam je z grubsza rozróżniać. Moja młodsza Ania zakochała się w Zapałce, która z racji kompaktowych rozmiarów bardzo jej pasowała do rączek, Majka starała się zapanować nad wszystkimi. A ja wygłaskałam wszystkie w kolejności dowolnej, ale jedynym szczeniakiem przypominającym mi moje „hodowlane” czasy była Zadra, która wie do czego zęby służą i radośnie robi z nich użytek. Bo te szczeniaki są jakieś za grzeczne, można je przytulać, całować, miętosić, a one głównie liżą i troszeczkę podskubują palce . W porównaniu do nich Wenowe szczeniaki to były piranie z ADHD, zęby miały ze wszystkich stron. Ja nie wiedziałam, że małe hovciątka mogą być takie grzeczne . Ubrałyśmy się przezornie w ciuchy do pogryzienia, a tu nawet bez jednej dziurki wróciłyśmy

Potem goście posypali się jak z rękawa. Najdłuższą trasą dojechały Babcia Jaworowa, ciocia Jagowo-Juniorkowa i ciocia Ula. W niedzielę dołączyły jeszcze Hania od Sati i Fidelkowie – prosto z kliniki weterynaryjnej, dumnie pokazując zdjęcia 7 baloników. Hura! Sati jest w ciąży!

  

Dziękujemy wszystkim gościom za miłe wizyty. Właściciele hovków są super! Tych, którzy jeszcze nie widzieli, zapraszamy do podziwiania albumów: Ani od Jagi Juniorki oraz Babci Jaworowej.

Oględziny

W poniedziałek przyjechała do nas sędzina Iwona Matuszewska z poznańskiego Oddziału ZKwP. Zimomordki zostały obejrzane (wręcz obmacane) ze wszystkich stron, a potem zatatuowane. Sprawdzono także jak biegają. Najzgrabniejszy w ocenie sędziny okazał się Zawrat, a najładniej ruszają się dziewczynki: Zagadka i Zadra. A ponadto wszyscy są bez VAT 😉 co zostało udokumentowane w protokole przeglądu miotu.

We wtorek naszej pani Ani (www.czterylapyszkola.pl) udało się dotrzeć do nas, aby przeprowadzić fachowym okiem testy temperamentu szczeniąt. Pieski wykonywały szereg zadań, począwszy od kontaktu z nieznanym sobie testerem w nieznanym sobie wcześniej pomieszczeniu, aż po spotkania z różnymi ciekawymi lub groźnymi obiektami: rozkładającym się nagle parasolem, dźwiękiem rzuconych kluczy i uciekającą zabawką. Dokładniejszy opis testu Volhardów (PAT) znaleźć można tutaj. Chcemy jak najlepiej dopasować predyspozycje szczeniaków do oczekiwań i możliwości rodzin u których będą mieszkać. Wyniki testów nie przyniosły niczego zaskakującego, wszak obserwowaliśmy nasze psiaki od dawna. I wiemy jak bardzo się między sobą różnią, choć mają tych samych rodziców.

Pierwsze rozstania

A potem… w środę do nowego domu wyruszyła Zagadka. Pierwsza się urodziła, pierwsza nas opuściła. A my zaczęliśmy ćwiczyć pożegnania. Prawdę mówiąc nie sądziliśmy, że będą one takie trudne.

Płotek placu zabaw nie wytrzymał energii pozostałych piesków. Teraz chodzimy na spacery po całym naszym lesie. Największe zainteresowanie wzbudzają 2 niewielkie stawki. Picie i moczenie łap to norma. Zawrat i Zazulka zmoczyli też łapy, a Zarysek spróbował nawet pływania. Wyraźnie odzywają się geny nifów. Zarys wykazał się też dużą pomysłowością (to już zwykłe hovawarcie geny). W czasie gdy rodzeństwo szalało po całym domu, Zarys odwinął z rolki kawałek papierowego ręcznika i elegancko zrobił na niego kupę 😉

W sobotni wieczór zrobiło się u nas zupełnie ciemno. Okazało się, że w całym naszym psim stadzie jedyną blondynką została Achaja. Do nowych domów pojechali Zarys, Zadra i Zjawa. A i miny mieliśmy raczej ciemno-mokre, bo choć wiemy, że nasze maluchy rosnąć będą w kochających rodzinach, a w świat najlepiej wprowadzą ich właściciele, to było nam po prostu bardzo smutno. Całe szczęście, że od niedzielnego poranka zaczęły spływać zdjęcia i dobre wieści. W środę do domu nad jeziorem pojechał pierwszy czarnuszek – Zawrat. W polskie Tatry go raczej nie wpuszczą, choć wszyscy wiedzą, że hovawarty są grzeczne i wcale, ale to wcale nie gonią za kozicami, dlatego ma obiecany wyjazd w Alpy (kto mówi, że Zawrat to nie w Alpach?). Może tam go spotkamy?

Starszaki

9 tygodni brzmi dumnie. W ramach przedświątecznych porządków zlikwidowaliśmy szczeniaczkowy plac zabaw. Koniec przedszkola, to już co najmniej zerówka! Dom i jego otoczenie już znamy. Nieobcy jest nam samochód i odkurzacz, piła tarczowa i łopoczące plandeki. Czas na świat za bramą. Odwiedzamy sąsiadów. Maluchy pomachały już ogonkami wszystkim okolicznym pieskom. Dzisiaj mieliśmy prawdziwą przygodę – przejście przez 20-metrowy przepust pod ulicą. Tu zupełnie jak na torze agility, prawda?

Po naszym domu i pod brzozami biegają jeszcze 3 Zimomordki – Zazulcia, która uważa, że zostaje z nami, Zapałcia (Złata), która za miesiąc wyruszy w daleką drogę i Zagraj, który wciąż czeka na wymarzony dom.

Reklamy