It’s a final countdown

Patrzymy na dostojnie spacerującą, rzadko kawałek podbiegającą, ale głównie śpiącą Achaję. Głaszczemy wielgachny, czasami podskakujący pod ręką brzuszek. Namówieni przez weterynarza (po wielokrotnym zapewnieniu, że jest to bezpieczne) zaglądamy do środka (RTG). Kto policzy z nami?

Reklamy

I znowu czekanie

Sceny z życia wewnętrznego

Wybrałyśmy się do najlepszego psiego położnika w okolicy, żeby zobaczyć co widać u maluszków. Zobaczyliśmy, że jest ich więcej niż 3 (czyli tzn ciąża mnoga), są wszystkie jednakowej wielkości, mają 7 cm (bez głowy) ale wierciły się tak, że nieporuszonego zdjęcia nie udało się zrobić.
Wychodząc kupujemy nowa obrożę i tym samym inaugurujemy….

…Wielkie przygotowania

Z lekkim obłędem w oczach wertuję książki i strony internetowe poświęcone hodowli psów – każdy autor ma inną koncepcję urządzenia miejsca, gdzie maluchy spędzą pierwsze dni życia. Karimata? Koc? Dry bed?  A pod spodem podkłady? Gazetki reklamowe? słoma??? Albo trociny???  Jeszcze poduszka elektryczna, waga… W pewnym momencie przyłapuję się na zastanawianiu czy lepsze będą pieluszki gładkie czy z nadrukiem 😀

A w tym czasie Achaja

Ale zdecydowanie odmawia spania w świeżo przygotowanym pokoiku dla maluchów. Grzecznie pakuję śpiwór, materac – chyba musimy poćwiczyć spanie razem

Zaczynamy 3. trymestr ciąży

Najpierw niedzielna wycieczka, niezbyt długa oczywiście. Godzinny spacerek po polach i lasach i nasza ciężarówka wygląda na zmęczoną. Siły jednak znajdują się natychmiast gdy pojawi się świeży trop sarenki (też często ciężarówki o tej porze roku) albo chociaż…

…krótki rodzinny sparing. Ten był z utrudnieniami bo achajowy nos (wszak niezbędny do gry) nosił ślady bliskiego spotkania 3. stopnia z kocimi pazurami. Koty zdecydowanie nie życzą sobie być traktowane jak szczeniaczki!!!

I mały konkurs:

Odpowiedź już za 3 tygodnie

Wszystkim którzy myślą o nowym psim domowniku polecamy cykl „Krok po kroku w dorosłość”  w miesięczniku „Przyjaciel Pies”. W styczniowym numerze można przeczytać jak zorganizować przybycie nowego domownika

Czemu Froliki są takie słone?

Zgodnie z przepisem na sukę w ciąży zmieniamy karmę na szczeniaczkową i chodzimy na długie spacery. Co prawda zoopsychologia prenatalna jest jeszcze całkiem w powijakach, ale wierząc, że wszystko co robi przyszła mama ma wpływ na potomstwo, będziemy ćwiczyć posłuszeństwo. Na pierwszy ogień poszło ładne sportowe chodzenie przy nodze. Przerabiamy kurs plucia i łapania, tzn. ja ćwiczę plucie ćwiartką Frolica, a Achaja łapanie. Ponieważ poruszamy się trochę wolniej niż zwykle, idzie nam coraz lepiej.
Mówią, żeby nie solić jedzenia dla psów – czemu Froliki są takie słone???? 😉

Grudzień: czy to się udało?

Spoglądam na Achaję i widzę wielki znak zapytania. Achaja dużo śpi (ale robiła tak zwykle w okresie pocieczkowym), a mokro-dżdżysta pogoda również mnie zniechęca do większych wycieczek. Problem – ile hovawartów mamy pod wigilijnym stołem? – pozostaje nierozwiązany.
Przed samym Sylwestrem wpadamy do naszej (ulubionej)  pani wet. Pani mówi – „Taka chuda? Nie chce straszyć ale…” -. Umawiamy się na USG za kilka dni.

Reportaż z randki

W samą Barbórkę w pięknym, acz szarpanym porywami wiatru ogrodzie, (gdzieś w połowie drogi między Tarnowem a Poznaniem ) odbyła się schadzka Achai z ognistym Jaworem
Jedno spojrzenie…

wybuch namiętności……

i związek został skonsumowany w pierwszej minucie po spotkaniu, prawie bez gry wstępnej  😉

Listopad: długie czekanie

Długie czekanie na cieczkę. Potem wymaz pierwszy, drugi trzeci – już! Ale czy na pewno??? Oprócz obrazu pod mikroskopem nic nie wskazuje na to, że ten najwłaściwszy dzień jest tuż tuż… Szybka decyzja – jedziemy do Poznania sprawdzić progesteron. I przy okazji wymaz oczywiście. I tak jeszcze przez 2 kolejne dni. I … już!!!! Czy na pewno???
Jedziemy!