Ronja

Ronja córka zbójnika przyszła na świat w czasie wielkiej burzy. Dotarła do naszego domu w czasie gwałtownego deszczu, po drodze zaliczając awarię samochodu i holowanie (a tym samym małą socjalizację i mały trening). Mam nadzieję, że dalsze życie będzie miała też ciekawe, pełne przygód i mądrości.

Przez 2 tygodnie które jest z nami Ronja roztacza swój urok  Kocha cały świat i wszystkich ludzi, lubi bawić się i poznawać swoje otoczenie, zwłaszcza za pomocą noska. Jest  bezproblemowym szczeniakiem. Pewno zawdzięczamy to Talii, podopiecznej Fundacji HovaWarty, która teraz mieszka z nami, a która z zapałem przejęła rolę niani i przekierowuje na siebie dużą część energii malucha, pozwalając wchodzić sobie na głowę (dosłownie), dzieląc się klatką, miską czy też matą węchową.

Na razie Ronja zwiedza świat i uczy się zasad. Byłyśmy już na treningu. Przed dom powróciła piłka do nogi, na schody bramka (a mimo niej maruda zdołała dwa razy zwiedzić miskę kota). Hovawart w domu. Znowu jest normalnie

Bardzo dziękuję Solce i Jasperowi, a także Ragnie, Emilii i Jurkowi za Ronję.

Reklamy

Do startu gotowe czyli 8 i pół tygodnia

Zdjęcia Iwony Gałażewskiej

 

Zdjęcia Karoliny czyli weta rodzinnej

Przedszkolaki-rozrabiaki

Dzieci rozrabiają, a tata pracuje. Jasper w dniach 8-9.09 wygrał landowe kwalifikacje i zapewnił sobie możliwość startu w Mistrzostwach Niemiec RZV w tropieniu sportowym (FH). Gratulacje!

Tulia Tarnica na wystawie krajowej w Przemyślu z przytupem zakończyła Championa Polski zdobywając 4. lokatę w grupie (BOGIV) i na dodatek szampana. Brawo!!!

Tygodniaczki

Witajcie!

Późnym popołudniem i wieczorem  26 lipca 2018 po drugiej stronie brzucha zameldowały się po kolei dzieci Solki i Jaspera, czyli Jasolki – dziewczynki 2 czarne (wstążeczki czerwona i różowa), 1 czarna podpalana (szara)  i 2 blondynki (pomarańczowa i fioletowa) oraz 4 chłopaków blondasów (zielony, brązowy, niebieski i oliwkowy) i 1 czarny (żółta).

Całe narodziny przebiegły sprawnie i bezproblemowo,  maluszki ważyły w granicach 400-500 gramów. Zarówno szczeniaczki jak i mama czują się  bardzo dobrze.

Za nami kilka pierwszych dni. Pieski rosną, a Solka troskliwie się nimi opiekuje. Jasolki ćwiczą takie upakowywanie się przy barze mlecznym, żeby dla każdego starczyło miejsca z dostępem do mleczka, a ich mama taneczne kroki w poruszaniu się między śpiącymi tak, aby na nikogo nie nadepnąć.

Ja jestem pod ogromnym wrażeniem zaufania Solki do ludzi, również w tym szczególnym okresie, a szczególnie entuzjastycznego powitania naszej rodzinnej pani weterynarz, którą ostatnio widziała, gdy miała 2,5 miesiąca.

Kilka zdjęć z pierwszych godzin i dni. Jakość telefoniczna. Trzy ostatnie zrobiła Karolina czyli nasz domowy weterynarz.